<?xml version="1.0" encoding="UTF-8"?>
<rss version="2.0"
	xmlns:content="http://purl.org/rss/1.0/modules/content/"
	xmlns:wfw="http://wellformedweb.org/CommentAPI/"
	xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/"
	xmlns:atom="http://www.w3.org/2005/Atom"
	xmlns:sy="http://purl.org/rss/1.0/modules/syndication/"
	xmlns:slash="http://purl.org/rss/1.0/modules/slash/"
	xmlns:georss="http://www.georss.org/georss" xmlns:geo="http://www.w3.org/2003/01/geo/wgs84_pos#" xmlns:media="http://search.yahoo.com/mrss/"
	>

<channel>
	<title>Alternatywne bajki i baśnie</title>
	<atom:link href="http://pseudobajarz.wordpress.com/feed/" rel="self" type="application/rss+xml" />
	<link>http://pseudobajarz.wordpress.com</link>
	<description>Przekuwam dzieciństwo w kompletne szaleństwo</description>
	<lastBuildDate>Mon, 15 Mar 2010 14:46:41 +0000</lastBuildDate>
	<language>pl</language>
	<sy:updatePeriod>hourly</sy:updatePeriod>
	<sy:updateFrequency>1</sy:updateFrequency>
	<generator>http://wordpress.com/</generator>
<cloud domain='pseudobajarz.wordpress.com' port='80' path='/?rsscloud=notify' registerProcedure='' protocol='http-post' />
<image>
		<url>http://1.gravatar.com/blavatar/da4f9ebf349cee836e233d9e7165d63a?s=96&#038;d=http%3A%2F%2Fs2.wp.com%2Fi%2Fbuttonw-com.png</url>
		<title>Alternatywne bajki i baśnie</title>
		<link>http://pseudobajarz.wordpress.com</link>
	</image>
	<atom:link rel="search" type="application/opensearchdescription+xml" href="http://pseudobajarz.wordpress.com/osd.xml" title="Alternatywne bajki i baśnie" />
	<atom:link rel='hub' href='http://pseudobajarz.wordpress.com/?pushpress=hub'/>
		<item>
		<title>Muminki &#8211; w klimatach Lovecrafta.</title>
		<link>http://pseudobajarz.wordpress.com/2010/02/17/muminki-w-klimatach-lovecrafta/</link>
		<comments>http://pseudobajarz.wordpress.com/2010/02/17/muminki-w-klimatach-lovecrafta/#comments</comments>
		<pubDate>Wed, 17 Feb 2010 15:04:33 +0000</pubDate>
		<dc:creator>pseudobajarz</dc:creator>
				<category><![CDATA[Bajki]]></category>
		<category><![CDATA[Buka]]></category>
		<category><![CDATA[Cthulhu]]></category>
		<category><![CDATA[Lovecraft]]></category>
		<category><![CDATA[Muminki]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://pseudobajarz.wordpress.com/2010/02/17/muminki-w-klimatach-lovecrafta/</guid>
		<description><![CDATA[&#8230;a może Martwego Zła? Drobna adnotacja; zmieniłem nieco budowę doliny Muminków. Zrobiłem z niej dużą wyspę. Pasowało to do fabuły. *** Noc zapadła w Dolinie Muminków. Okrągły, niebieski domek stał pogrążony w ciemności, lecz w jednym oknie świeciło się mdłe światło. To Tatuś Muminka pochylał się nad swym kolejnym literackim dziele, które nazwał „Horror w [...]<img alt="" border="0" src="http://stats.wordpress.com/b.gif?host=pseudobajarz.wordpress.com&amp;blog=11493610&amp;post=14&amp;subd=pseudobajarz&amp;ref=&amp;feed=1" width="1" height="1" />]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>&#8230;a może Martwego Zła? Drobna adnotacja; zmieniłem nieco budowę doliny Muminków. Zrobiłem z niej dużą wyspę. Pasowało to do fabuły.</p>
<p>***<br />
Noc zapadła w Dolinie Muminków. Okrągły, niebieski domek stał pogrążony w ciemności, lecz w jednym oknie świeciło się mdłe światło. To Tatuś Muminka pochylał się nad swym kolejnym literackim dziele, które nazwał „Horror w glinie” i było odbiciem jego ponurych snów. Snów o mroźnej wyspie ze skałami, monolitami wysokimi aż do nieba. A przede wszystkim złem czającym się w samym sercu tej przedziwnej krainy. Gdy stawiał kropkę, drzwi do jego biura otworzyły się nagle. Tatuś Muminka wydał zduszony okrzyk, o mało nie wywracając kałamarza, lecz jak się okazało, była to Mama Muminka, która z lampą w ręce i zaspanym wyrazem twarzy oznajmiła;<br />
– Jest już bardzo późno, powinieneś iść do łóżka, bo jutro będziesz zły i niewyspany.<br />
– Już, kochanie, tylko dokończę ostatnie zdanie! – odrzekł Tatuś Muminka.<br />
Z potem występującym na czole pochylił się nad ostatnim zdaniem, które brzmiało; głos unosił się między monolitami i brzęczał mi w głowie – „Mörkö fhtagn! Mörkö fhtagn!” I kiedy wracał do łóżka, był pewien, że również tym razem odwiedzi mroźną, pokrytą śniegiem wyspę. Oraz całym mrokiem wkraczającym w serce. Jednak tej nocy Tatuś Muminka spał spokojnie. Nabrał nawet nadzieję, że po spisaniu swych przeżyć, koszmary nie będą go już prześladować. Mylił się okropnie – koszmary po prostu stały się prawdą.</p>
<p>Rankiem, Muminek wstał raźnie z łóżka, rad z nadejścia nowego dnia. Przylepił się do szyby, wpatrując w sytuację na zewnątrz. Z zaskoczeniem odkrył, że biały płaszcz śniegu pokrywał Dolinę Muminków. Zima nadchodziła. Muminek krzyknął radośnie i niczym ptak zleciał ze schodów wprost do kuchni, gdzie Mama uwijała się przy kuchni, a Tatuś siedział przy stole i czytał jakąś książkę.<br />
– Widziałaś, Mamo? – krzyczał Muminek. – Zima już przybyła!<br />
– Dobrze, ale nim wyjdziesz na zewnątrz, zjesz śniadanie. Muminku! – wołała Mama, lecz Muminek był już na śniegu.<br />
Stał w zimnym puchu. W oddali dostrzegł zbliżającą się Pannę Migotkę. Nie zauważył za to śnieżki, która pacnęła go w tył głowy.<br />
– Ha! Kolejny punkt dla mnie!<br />
Muminek odwrócił się, by dostać kolejny zimny pocisk w twarz. Mała Mi stała na kamieniu ze śnieżkami w zapasie. Muminek strząsnął śnieg z twarzy i wrzasnął;<br />
– Mała Mi! Niech no cię złapię!<br />
Lecz oto nadeszła Migotka. Wpatrywała się w dal, gdzieś poza Muminkiem i Mi. Oni również spojrzeli w tamtą stronę. Na horyzoncie widniały kłęby ciemnych chmur.<br />
– Zbliża się ciemność – szepnęła Migotka.<br />
Razem weszli do domu Muminka i usiedli przy piecu, aby trochę się ogrzać. Muminek był nieco zaniepokojony tymi pogodowymi anomaliami. Podzielił się zatem nimi z Tatusiem Muminka. Zamyślił się mocno, odłożył książkę i wstał.<br />
– Dobrze, zatem pójdę zobaczyć o co chodzi – rzekł.<br />
Wziął do ust fajkę, poprawił cylinder, po czym wyszedł z okrągłego domku. Było chłodno, acz nie do końca mroźnie. Przeszedł kilka kroków w śniegu i w ten sposób okrążył dom. Lecz kiedy ujrzał zbliżające się chmury, po plecach przeszedł mu dreszcz strachu. Ten sam obraz widział we śnie! Wbiegł do kuchni, złapał za płaszcz i ignorując pytania rodziny wybiegł z pomieszczenia. Muminek chciał za nim pobiec, lecz matka go powstrzymała. </p>
<p>Tatuś Muminka biegł do jedynej osoby, która mogła odpowiedzieć na gnębiące go pytania. Stary Paszczak mieszkał w chatce na wzgórzu. Zajmował się nie tylko kolekcjonowaniem drobiazgów, lecz również okultyzmem. W czasie biegu Tatuś Muminka zgubił swój kapelusz, zwiany przez wiatr. Wtedy dojrzał ślady w śniegu, które prowadziły w przeciwnym kierunku, a więc zapewne do jego domu. Lecz wówczas nie przewidywał skutków wizyty tego gościa, gdyż jego myśli zaprzątała wizja spotkania z Paszczakiem.<br />
Spotkał go przy kwiatach.<br />
– Witaj Tatusiu Muminka – rzekł – w czym mogę ci pomóc?<br />
– To długa historia, Paszczaku&#8230; – zaczął i opowiedział mu o pogodowej anomalii pod kątem proroczych snów.<br />
Paszczak posmutniał. Podszedł do czarnego kufra, z którego wyciągnął starą księgę w czarnej oprawie. Na okładce widniał czerwony symbol przypominający wyglądem gwiazdę.<br />
– To Necronomicon – oznajmił – księga napisana bardzo dawno temu przez jednego z moich odległych kuzynów.<br />
– Co w niej jest? – spytał Tatuś Muminka mocno zainteresowany.<br />
– Legendy – odpowiedział Paszczak wertując księgę. – Głównie legendy, ale także przepowiednie, rytuały i historie. Obawiam się, że to co przytrafiło się tobie, zdarzyło się również memu kuzynowi. On również miał podobne sny. Te o wyspie i słowa, które rozbrzmiewały w jego głowie. Koniec tej historii jest niezwykle smutny. Bowiem, wszystko to zdarzyło się naprawdę.<br />
– Naprawdę?!! – przeraził się Tatuś Muminka. – Muszę ostrzec rodzinę!<br />
– Czekaj! – krzyknął za nim Paszczak.<br />
Jednak Tatuś Muminka zbiegał już ze schodów i popędził w stronę domku tak szybko, jak pozwalały mu na to stare nogi. Tymczasem Paszczak zamknął Necronomicon i zamierzał schować ją w kufrze, lecz odezwał się głos.<br />
– Stój.<br />
Paszczak odwrócił się i ujrzał Włóczykija siedzącego w ciemnym kącie.<br />
– Włóczykiju&#8230; nie zauważyłem cię&#8230; – szepnął Paszczak, czując jak pot oblewa mu skórę.<br />
– Włamałem się przez okno – odrzekł wstając, po czym dodał – Ta księga&#8230; Mój pan życzy ją sobie widzieć.<br />
Mimo strachu Paszczaka, naukowiec miał jeszcze odwagę, by się sprzeciwić. Zasłonił kufer i ścisnął Necronomicon w ramionach.<br />
– Nie&#8230; nie pomogę twym mrocznym władcom! Po moim trupie&#8230;<br />
– Po twoim trupie&#8230; – zaśmiał się Włóczykij. – To dobrze się składa.<br />
Raptowny błysk ostrza w dłoni mężczyzny i gładki cios w grdykę Paszczaka. Naukowiec zakaszlał jeszcze, a z jego ust popłynęła struga krwi. Nim opadł na podłogę, już nie żył. Włóczykij był tym razem bardzo litościwy. Wyciągnął księgę z tężejących rąk Paszczaka. Następnie podszedł do okna i spojrzał za biegnącym w oddali Tatusiem Muminka.<br />
– Dla ciebie pani – szepnął.</p>
<p>W domku Muminka, Panna Migotka siedziała w oknie i usiłowała coś uszyć. Mama Muminka odśnieżała ścieżkę prowadzącą do domku, lecz szybko zrezygnowała widząc, że śniegu wciąż się zbiera. Muminek natomiast grał z Małą Mi w zgadywanki, lecz za każdym razem, gdy odpowiedział dobrze, dziewczynka wpadała we wściekłość i gryzła go po ciele. Po kolejnym takim ataku wstał i podszedł do Panny Migotki.<br />
– Ciekawe, kiedy mój tata wróci – rzekł – wyglądał dziś bardzo tajemniczo.<br />
– Hej, czy to nie Ryjek? – spytała Mała Mi, która wdrapała się na drugie okno.<br />
Istotnie w kierunku ich domku szedł Ryjek. Jednak jakiś&#8230; dziwny. Szedł niemrawo, ręce zwisały mu bezwładnie, a tępy wzrok wbił w przestrzeń przed nim. Otworzyli mu drzwi, bo pewnie by w nie wpadł. Lecz i tak zaraz upadł. Podnieśli go. Bredził.<br />
– Chyba ma gorączkę – stwierdziła Mama Muminka. – Pójdę do pokoju po ziółka.<br />
Tak też zrobiła. W tym czasie Ryjek się ocknął.<br />
– Nadchodzi! Nadchodzi! – krzyczał.<br />
– Kto nadchodzi, Ryjku? – zapytała przestraszona Panna Migotka.<br />
– Ona! – odpowiedział tajemniczo.<br />
– Ryjku, jak zaraz nie przestaniesz być tajemniczy, to pożałujesz – mówiła Mała Mi.<br />
I rzeczywiście była nieprzyjemna, bo pacnęła go na odlew małą dłonią. Normalnie Ryjek rozpłakałby się, albo obraził. Tym razem jego pyszczek wykrzywił się w niezwykłym gniewie. Złapał za głowę Mi i z całej siły uderzył nią o podłogę. Głowa dziewczynki pękła niczym arbuz uderzony młotem. Migotka obryzgana kawałkami krwi i mózgu odskoczyła krzycząc. Muminek zachował na szczęście zimną krew. Złapał Migotkę za dłoń i razem pobiegli schodami na górne piętra. Po drodze spotkali jeszcze Mamusię Muminka, która z naręczem ziół szła leczyć Ryjka.<br />
Ryjek natomiast ochłonął. Zobaczył co zrobił, rozpłakał się, po czym wybiegł z domku. Nikt go już więcej nie widział. Wyszli po chwili. Uzbrojeni w strzelbę Tatusia Muminka powoli skradali się schodami. Nie było Ryjka.<br />
– Musimy stąd uciekać! – stwierdził Muminek.<br />
– Ale nie bez mojego męża&#8230; – rozpaczała.<br />
Przykryli ciało Małej Mi płachtą. Wciąż nie zdecydowali, co będą robić. W końcu Muminek powiedział;<br />
– Zabarykadujemy drzwi i okna deskami, które są na zewnątrz – po czym zwrócił się do Migotki; – Możesz zejść do piwnicy po gwoździe i młotek?<br />
Zgodziła się bez zastanowienia. Otworzyła drewniane drzwi, wzięła do ręki lampkę naftową i powoli zeszła po schodach do muminkowej piwnicy. Znalazła szybko gwoździe, lecz za młotkiem musiała przetrząsnąć jakieś skrzynie. Wtedy ktoś wcisnął jej szmaciany gałgan w usta, przez co nie mogła krzyczeć, a następnie spętał ręce. Napastnik rzucił ją na podłogę. Migotka zauważyła, że jest teraz zapędzona w kozi róg. Osobnik podniósł lampę z ziemi i oczom jej ukazał się Włóczykij. Oblizał się lubieżnie, zaczął rozpinać pasek od spodni, lecz nie zdążył ich zdjąć. Strzał ze strzelby rozerwał jego korpus. Włóczykij jęknął i upadł na kolana. Za nim stał Tatuś Muminka z fajką w ustach.<br />
– Na całe szczęście ufam swej intuicji – oznajmił.<br />
Wrócili do kuchni, gdzie Tatuś Muminka dodał;<br />
– Nie możemy tu dłużej zostać. Na brzegu jest łódź, którą odpłyniemy z tej wyspy.<br />
– Zostawić Dolinę Muminków? – spytał z niedowierzaniem Muminek.<br />
– A czy mamy inne wyjście? Oczywiście, że nie – odpowiedział Tatuś.<br />
Ziemia zaczęła się trząść.<br />
– Nie ma chwili do stracenia! – krzyknął.<br />
Wybiegli z domku. Śnieg padał ze zdwojoną siłą. Nie ubiegli kawałka drogi, gdy ziemia się rozstąpiła, a na ich oczach poczęły się tworzyć bloki z lodu. Mamusia i Tatuś Muminka zjechali do jednej z takich pieczar. Muminek krzyknął za nim, lecz jego głos utknął w śnieżycy. Złapał Migotkę za dłoń i szarpnął, lecz nie zareagowała. Spojrzał na nią. Jej oczy pozbawione głębi wpatrywały się w dal. Lód zaczął tworzyć na niej coś w rodzaju kokonu. Muminek zaczął płakać. Nie mógł już nic zrobić.</p>
<p>Biegł wycieńczony w stronę brzegu. Widział już w oddali łódkę i zbawienne morze. Upadł, po czym wstał ponownie. Wyciągnął dłoń jakby chciał schwycić łódź i przyciągnąć do siebie. Myślał, że umiera, lecz wówczas przed jego oczyma przewinęły się twarze rodziny i przyjaciół, którzy polegli przez to lodowe szaleństwo. Wstał na drżących nogach. Ubiegł jeszcze kawałek, po czym przystanął zrozpaczony. Woda w morzu była zmrożona aż po horyzont. Łódka była tam, lecz w kajdanach lodu. I w oddali, na lodzie, Muminek dostrzegł wysoką istotę, która bez trudu wędrowała w jego kierunku. </p>
<p>Buka&#8230;</p>
<p>Muminek tracił ostatki życia wraz z resztkami człowieczeństwa. </p>
<p>Buka objęła sobie dolinę Muminków we wieczyste władanie.</p>
<p>&#8212;</p>
<p>Na koniec bonus;</p>
<p><a href="http://pseudobajarz.files.wordpress.com/2010/02/fairy.jpg"><img src="http://pseudobajarz.files.wordpress.com/2010/02/fairy.jpg?w=300&#038;h=250" alt="" title="fairy" width="300" height="250" class="alignnone size-medium wp-image-13" /></a></p>
<br />  <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/gocomments/pseudobajarz.wordpress.com/14/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/comments/pseudobajarz.wordpress.com/14/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/godelicious/pseudobajarz.wordpress.com/14/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/delicious/pseudobajarz.wordpress.com/14/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/gofacebook/pseudobajarz.wordpress.com/14/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/facebook/pseudobajarz.wordpress.com/14/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/gotwitter/pseudobajarz.wordpress.com/14/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/twitter/pseudobajarz.wordpress.com/14/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/gostumble/pseudobajarz.wordpress.com/14/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/stumble/pseudobajarz.wordpress.com/14/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/godigg/pseudobajarz.wordpress.com/14/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/digg/pseudobajarz.wordpress.com/14/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/goreddit/pseudobajarz.wordpress.com/14/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/reddit/pseudobajarz.wordpress.com/14/" /></a> <img alt="" border="0" src="http://stats.wordpress.com/b.gif?host=pseudobajarz.wordpress.com&amp;blog=11493610&amp;post=14&amp;subd=pseudobajarz&amp;ref=&amp;feed=1" width="1" height="1" />]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://pseudobajarz.wordpress.com/2010/02/17/muminki-w-klimatach-lovecrafta/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>1</slash:comments>
	
		<media:content url="http://0.gravatar.com/avatar/2fd02c80eb3f8706a9809f13148c3417?s=96&#38;d=identicon&#38;r=G" medium="image">
			<media:title type="html">pseudobajarz</media:title>
		</media:content>

		<media:content url="http://pseudobajarz.files.wordpress.com/2010/02/fairy.jpg?w=300" medium="image">
			<media:title type="html">fairy</media:title>
		</media:content>
	</item>
		<item>
		<title>Jaś i Małgosia &#8211; wersja kafkowska</title>
		<link>http://pseudobajarz.wordpress.com/2010/01/17/jas-i-malgosia-wersja-kafkowska/</link>
		<comments>http://pseudobajarz.wordpress.com/2010/01/17/jas-i-malgosia-wersja-kafkowska/#comments</comments>
		<pubDate>Sun, 17 Jan 2010 20:17:50 +0000</pubDate>
		<dc:creator>pseudobajarz</dc:creator>
				<category><![CDATA[Bajki]]></category>
		<category><![CDATA[Freud]]></category>
		<category><![CDATA[jaś]]></category>
		<category><![CDATA[Kafka]]></category>
		<category><![CDATA[małgosia]]></category>
		<category><![CDATA[psychodelia]]></category>
		<category><![CDATA[surrealizm]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://pseudobajarz.wordpress.com/?p=10</guid>
		<description><![CDATA[Dawno temu, za górami za lasami, żyło sobie rodzeństwo &#8211; Jaś i Małgosia. Wychowywał ich samotny ojciec, który był biednym drwalem, a zarabiał tak mało, że ledwie wystarczyło mu to na chleb dla swych dzieci. Ożenił się ponownie, lecz nowa żona nie tylko nie pomagała, lecz jeszcze gnębiła biednego drwala. Pewnego dnia zabrała go na [...]<img alt="" border="0" src="http://stats.wordpress.com/b.gif?host=pseudobajarz.wordpress.com&amp;blog=11493610&amp;post=10&amp;subd=pseudobajarz&amp;ref=&amp;feed=1" width="1" height="1" />]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>Dawno temu, za górami za lasami, żyło sobie rodzeństwo &#8211; Jaś i Małgosia. Wychowywał ich samotny ojciec, który był biednym drwalem, a zarabiał tak mało, że ledwie wystarczyło mu to na chleb dla swych dzieci. Ożenił się ponownie, lecz nowa żona nie tylko nie pomagała, lecz jeszcze gnębiła biednego drwala.<br />
Pewnego dnia zabrała go na rozmowę i powiedziała;<br />
- Nigdy nie będziemy bardziej bogaci, jeśli te dzieci dalej będą darmozjadami.<br />
- Cóż, więc mam z nimi zrobić? &#8211; spytał smutny drwal.<br />
- Wyślij je głęboko do lasu, żeby nazbierały owoców &#8211; szeptała macocha &#8211; a las jest tak ogromny, że na pewno się zgubią.<br />
Biedny drwal się zgodził, bo miał wyprany mózg przez swoją żonę.<br />
Następnego dnia poszedł do dzieci i zakomunikował im;<br />
- Drogie dzieci, pójdziecie głęboko w las, gdzie natkniecie się na domek wiedźmy zrobiony ze słodyczy. Wiedźma was uwięzi i będzie chciała zjeść, ale wy zamkniecie ją w piecu. Potem wrócicie ze skarbami, a ja przepędzę swoją złą żonę i wszyscy będziemy żyć długo i szczęśliwie.<br />
- Dobrze tatusiu &#8211; odrzekły zgodnie dzieci.<br />
Lecz Jaś wyczuwał, że coś jest nie tak z jego tatą. Podzielił się tą myślą z Małgosią i razem ich to bardzo zmartwiło. Gdy tylko wstali, wyszli przed dom, gdzie ojciec podarował im po kawałku chleba.<br />
- Po drodze Jasiu będziesz kruszył chleb, lecz ptaki będą wydziobywać okruszki &#8211; rzekł przy tym.<br />
- Tato, o co chodzi? &#8211; spytał Jasio sięgając po chleb.<br />
- Czasy&#8230; synu &#8211; odpowiedział tajemniczo ojciec. &#8211; Czasy się zmieniają, a życie wraz z nim.<br />
- Nic z tego nie rozumiem &#8211; dodała Małgosia.<br />
Ojciec kucnął, tak że jego twarz była na poziomie twarzy jego pociech. Powiedział z troską;<br />
- Zrozumcie, że życie to brama do której nie ma klucza. Nasza egzystencja polega właśnie na poszukiwaniu tego klucza. A teraz idźcie. Idźcie&#8230;</p>
<p>Jaś i Małgosia ruszyli w las. Po kilku godzinach zgłodnieli, więc zjedli chleb. Już najedzeni usiedli pod drzewem. Wówczas chłopiec przypomniał sobie o poleceniu taty. Poczuł wewnętrzny wstyd, a świst wiatru w gałęziach drzew przypominał mu głos ojca. I krzewy nasuwały skojarzenia z jego twarzą. Jaś zaczynał się bać.<br />
- Małgosiu, chyba zaczynam bać się swojego ojca &#8211; rzekł cicho.<br />
- Nie martw się, Jasiu &#8211; rzekła Małgosia łapiąc go za rękę. &#8211; Ja cię zawsze będę kochać.<br />
Napisała patyczkiem na ziemi słowa; &#8222;Humanity is overrated&#8221;. Między krzakami dostrzegła domek i już miała o tym mówić bratu. Nagle przed nimi wyrosła ława sędziowska. Znaleźli się na sali sądowej.<br />
- Jasiu i Małgosiu &#8211; zaczął sędzia &#8211; jesteście oskarżeni o zabójstwo samotnej staruszki w jej domku, oraz kradzież jej mienia.<br />
Sędzia był ogromnym człowiekiem o strasznej, porytej zmarszczkami twarzy. Zęby miał zniszczone, zepsute, a demoniczny wzrok utkwił w rodzeństwie.<br />
- Lecz my nic nie zrobiliśmy &#8211; powiedziała przestraszona Małgosia.<br />
- Czy obrona chce przejąć głos w ich sprawie? &#8211; spytał sędzia ignorując głos dziewczynki.<br />
Wstał obrońca i odpowiedział;<br />
- Nie, powinni dostać najwyższą możliwą karę.<br />
- Dobrze, wobec tego skazuję was na śmierć! &#8211; krzyknął sędzia.<br />
- Na śmierć! Na śmierć! Na śmierć! &#8211; skandowali ludzie w sądzie.<br />
Wówczas otoczenie zadrżało, a rodzeństwo spadło w bezlitosną ciemność.</p>
<p>Jaś i Małgosia stali przed lasem. Pełni obaw poszli ścieżką. W trakcie wędrówki, Małgosia zauważyła, że Jaś rzuca okruszki chleba na drogę.<br />
- Co robisz, Jasiu? &#8211; spytała.<br />
- Rzucam okruszki, abyśmy potem łatwiej znaleźli drogę powrotną.<br />
Kiedy zaczęło się ściemniać. Wrócili dróżką według pozostawionych okruszków. Nagle w oddali dojrzeli kogoś. Ktoś chodził na czworaka i zjadał kawałki chleba. Jaś z przerażeniem odkrył, że to ich ojciec.<br />
- Tato, co ty robisz? &#8211; spytał chłopiec. &#8211; Teraz nie znajdziemy drogi powrotnej do domu.<br />
- Właśnie na tym mi zależało, chciałem, abyście się zgubili, bo was nie lubię &#8211; stwierdził drwal.<br />
- Tato? &#8211; Małgosia wyszeptała cicho.<br />
- TATO?!! &#8211; wrzasnął ich ojciec. &#8211; Ja nie mam dzieci!!!<br />
Oczy wyszły mu z orbit, dłonie zadrżały, a z ust wypłynęła piana z okruszkami chleba. Dzieci uciekły szybko w głąb lasu. Wreszcie zmęczone ucieczką, przystanęły na skraju polany. Tam dzieci zauważyły domek zrobiony ze słodkości. Głodne, chciały się najeść. Nim dobiegły do chatki, wpadły do wilczego dołu. Znów rzeczywistość zniknęła.</p>
<p>Jaś obudził się we własnym łóżku. Nie wiedział dlaczego jest przestraszony i zmęczony. Wstał, a następnie chciał obudzić Małgosię. Leżała odwrócona twarzą do ściany. Jaś szturchnął ją, żeby się obudziła, lecz gdy tylko odwróciła twarz, chłopiec ujrzał okropną staruchę.<br />
- Kto podjada moją chatkę? &#8211; zaskrzeczała.</p>
<p>Jaś znów się obudził. Teraz nie mógł się poruszać. Nie wiedział, gdzie leży, bo sufit był taki niepodobny do tego w jego pokoju. Wówczas pojawił się ojciec &#8211; ogromny i wziął Jasia w rękę. Wówczas poczuł, że jest podejrzanie gruby, miękki i ma skórę&#8230; jak chleb. Ojciec zaniósł go i podarował samemu sobie. Jaś-chleb starał się powiedzieć Jasiowi-chłopcu, że to pomyłka, ale nie słyszeli.<br />
- Macie ten chleb i zjedzcie go, gdy będziecie głodni &#8211; mówił ojciec.<br />
Poszli do lasu. Jaś usiłował się poruszyć, lecz to trudne będąc chlebem. Znów poczuł jak ręka wyciąga go za kraniec. Poczuł jak coś wyrywa jego kawałek i wiedział, że oto Jaś-chłopiec porwie na kawałki Jasia-chleb, by zaznaczyć drogę powrotną.</p>
<p>Krzyknął, lecz krzyk ten miał pozostać nieusłyszany.</p>
<br />  <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/gocomments/pseudobajarz.wordpress.com/10/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/comments/pseudobajarz.wordpress.com/10/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/godelicious/pseudobajarz.wordpress.com/10/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/delicious/pseudobajarz.wordpress.com/10/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/gofacebook/pseudobajarz.wordpress.com/10/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/facebook/pseudobajarz.wordpress.com/10/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/gotwitter/pseudobajarz.wordpress.com/10/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/twitter/pseudobajarz.wordpress.com/10/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/gostumble/pseudobajarz.wordpress.com/10/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/stumble/pseudobajarz.wordpress.com/10/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/godigg/pseudobajarz.wordpress.com/10/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/digg/pseudobajarz.wordpress.com/10/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/goreddit/pseudobajarz.wordpress.com/10/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/reddit/pseudobajarz.wordpress.com/10/" /></a> <img alt="" border="0" src="http://stats.wordpress.com/b.gif?host=pseudobajarz.wordpress.com&amp;blog=11493610&amp;post=10&amp;subd=pseudobajarz&amp;ref=&amp;feed=1" width="1" height="1" />]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://pseudobajarz.wordpress.com/2010/01/17/jas-i-malgosia-wersja-kafkowska/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
	
		<media:content url="http://0.gravatar.com/avatar/2fd02c80eb3f8706a9809f13148c3417?s=96&#38;d=identicon&#38;r=G" medium="image">
			<media:title type="html">pseudobajarz</media:title>
		</media:content>
	</item>
		<item>
		<title>Szewczyk Dratewka &#8211; wersja socrealistyczna</title>
		<link>http://pseudobajarz.wordpress.com/2010/01/17/7/</link>
		<comments>http://pseudobajarz.wordpress.com/2010/01/17/7/#comments</comments>
		<pubDate>Sun, 17 Jan 2010 20:15:04 +0000</pubDate>
		<dc:creator>pseudobajarz</dc:creator>
				<category><![CDATA[Bajki]]></category>
		<category><![CDATA[dratewka]]></category>
		<category><![CDATA[komunizm]]></category>
		<category><![CDATA[socrealizm]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://pseudobajarz.wordpress.com/?p=7</guid>
		<description><![CDATA[Za górami, za lasami, w kraju demokracji ludowej &#8211; Polsce, żył sobie biedny Szewczyk Dratewka. Był on dumnym przedstawicielem polskiego proletariatu, dwukrotnie odznaczonym przodownikiem pracy. Swą ciężką pracą opiewał zdobycze socjalistycznej wspólnoty. Niestety imperialistyczne kraje z zazdrością patrzyły na dorobek klasy robotniczej i sabotowały produkcję, przez co Dratewka nie miał pracy. Wyruszył więc w poszukiwaniu [...]<img alt="" border="0" src="http://stats.wordpress.com/b.gif?host=pseudobajarz.wordpress.com&amp;blog=11493610&amp;post=7&amp;subd=pseudobajarz&amp;ref=&amp;feed=1" width="1" height="1" />]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>Za górami, za lasami, w kraju demokracji ludowej &#8211; Polsce, żył sobie biedny Szewczyk Dratewka. Był on dumnym przedstawicielem polskiego proletariatu, dwukrotnie odznaczonym przodownikiem pracy. Swą ciężką pracą opiewał zdobycze socjalistycznej wspólnoty. Niestety imperialistyczne kraje z zazdrością patrzyły na dorobek klasy robotniczej i sabotowały produkcję, przez co Dratewka nie miał pracy. Wyruszył więc w poszukiwaniu wrogów socjalizmu, by znów móc cieszyć się pracą i budować przyszłościowe społeczeństwo.</p>
<p>Szedł sobie pewnego razu spokojnym lasem i delektował się jego spokojnym szumem. Wówczas ujrzał jak towarzyszki mrówki krzątają się wokół zniszczonego mrowiska. Użalił się Dratewka nad ich pracą. Zapewne imperialistyczny wróg, wyzyskiwacz co nie szanuje roboty innych, zniszczył dom, by obserwować cierpienia społeczeństwa ludowego. Szewczyk zaczął pomagać, zdjął czapkę, by zgarnąć ziemię. Nie bez powodu sytuacja ta kojarzyła mu się z 1939 rokiem, gdy faszyści zaatakowali Polskę i dopiero wyzwolenie ze strony Armii Czerwonej pozwoliło Polakom budować szczęśliwą, socjalistyczną przyszłość w duchu braterstwa ze Związkiem Radzieckim. Gdy pomógł, ile mógł, na czoło mrowiska wyszedł Pierwszy Sekretarz Mrówczej Partii Komunistycznej.<br />
- Dziękuję ci, o towarzyszu &#8211; rzekł &#8211; Kiedy będziesz w potrzebie, my w pomocy pospieszymy.</p>
<p>Poszedł Dratewka dalej nucąc Międzynarodówkę. Minęło dni kilka, gdy natknął się na drzewo i ul zniszczony u korzeni. Zapewne tutaj też kapitalistyczny wyzyskiwacz zniszczył dom pszczół, by zdobyć cenny miód. Pszczółki &#8211; dowód na to, że nawet natura tworzyła podług socjalistycznych zasad &#8211; pracowały ciężko, by znów odbudować swoje mieszkanie. Dratewka sięgnął po zniszczone plastry, umocował je, miód zebrał, dziury pozatykał. Słońce oświetlało tą scenę, jakby usiłując podkreślić wagę współpracy między proletariatem. Gdy skończył, z ula wyleciała para pszczół &#8211; przodownicy.<br />
- Dziękujemy ci, towarzyszu socjalisto &#8211; rzekły. &#8211; Gdy będziesz kiedy w potrzebie, my ci pomożemy.</p>
<p>Spacerował Dratewka dalej, aż natknął się na piękne jeziorko i kaczki na nim pływające. Gdy ptaki zobaczyły zbliżającego proletariusza, z głośnym kwakanie pochowały się w trzcinach. Myślały pewnie, że to kolejny kapitalistyczny kłusownik, gdyż zachodni imperialiści mordują zwierzęta masowo. Jednak Dratewka rzecze tak;<br />
- Nie bójcie się mnie, cyraneczki &#8211; i od razu skojarzył mu się towarzysz Cyrankiewicz. &#8211; Jestem tutaj by delektować się waszym wyglądem.<br />
Po czym wyciągnął swą ostatnią pajdę chleba, podrobił, po czym rzucił na wodę. Kaczki podpłynęły i zjadły pokarm. Strasznie się dziwiły, gdyż nigdy nie dane im było spożyć socjalistycznego chleba.<br />
- Dziękujemy ci, przodowniku pracy &#8211; rzekł kaczor, również przodownik &#8211; Gdy będziesz kiedy w potrzebie, my ci pomożemy.<br />
Dratewka ukłonił się i pobiegł dalej.</p>
<p>W pewnym momencie natknął się na wielki wieżowiec. Piętrami sięgał aż po niebo. W pobliżu wznosiły się fabryki otoczone gryzącym dymem. Do uszu Dratewki doszedł brzęk kajdan. To lud robotniczy był wyzyskiwany. W pobliżu dwóch tłustych biznesmenów, intelektualistów, było wiezionych w lektyce przez biednych Polaków w samych przepaskach biodrowych. Biedny Szewczyk usłyszał ich rozmowę.<br />
- Słyszałem, że szef sprawił sobie nową żonę, jakąś chłopkę.<br />
- Tak, ponoć to siódma, z poprzednimi wziął rozwód &#8211; a po chwili dodał &#8211; ale mu się nie podoba, więc może ją odstąpić jak załatwi jakąś sprawę.<br />
- A może ja mógłbym to zrobić? &#8211; zapytał.<br />
Biznesmeni zaśmiali się, któryś splunął proletariuszowi w twarz, po czym kazali się odwieść.</p>
<p>A jednak Dratewka spróbował. Zapukał do drzwi i otworzył mu szef. Ogromny, z tłustymi włosami i wąsikiem pod nosem. Młodemu Szewczykowi przypominał on Hitlera. Dobrze mawiali wielcy ojcowie komunizmu, że od kapitalizmu do faszyzmu jedynie krok.<br />
- Czego chciałeś robolu? Gadaj, bo psami poszczuję! &#8211; odezwał się basowym głosem.<br />
Dratewka zamarł, lecz oto przed oczyma stanęły mu twarze wielkich dobroczyńców &#8211; Marksa, Engelsa, Lenina i Stalina. W serce młodzieńca wlała się nadzieja socjalizmu.<br />
- Słyszałem, że chcesz oddać za mąż pannę ze wsi.<br />
- Jasne, ale musisz mi parę spraw załatwić &#8211; odrzekł olbrzym w garniturze.<br />
Poprowadził Dratewkę na sam szczyt budynku. Po drodze Szewczyk widział biednych kapitalistów siedzących w biurach i bezmyślnie wpatrujących się w podpisywane papiery. Chciał, by łuna socjalizmu i im zajaśniała. Lecz oto znalazł się w biurze szefa. Pomieszczenie miało zakratowane okno i zamknięte było za siedmioma drzwiami.<br />
- Oto twoje zadanie &#8211; rzekł burżuj. &#8211; W tym worku są jeny i dolary, a ty masz je rozdzielić na dwie kupki. Masz czas do rana. W przeciwnym razie cię zastrzelę.<br />
Po czym rozpłynął się we mgle. Biedny Dratewka załamał ręce i spojrzał na wór pełen pieniędzy. &#8222;Och, jak ja biedny szewczyk mogę sprostać temu zadaniu?&#8221; Wtem przez okno zaczęło coś wchodzić. Były to mrówki. Pierwsze rzędy trzymały czerwone sztandary i śpiewały proletariackie pieśni.<br />
- Pomożecie? &#8211; zapytał Dratewka rozpoznając mrówki, którym pomógł wcześniej.<br />
- Pomożemy! &#8211; odpowiedziały raźnie mrówki-socjalistki.<br />
I zaczęły rozkładać pieniądze według waluty. Wnet praca się skończyła i gdy o świcie przybył kapitalista, bardzo się zmartwił, ponieważ chciał zastrzelić tego proletariusza.<br />
- A więc teraz drugie zadanie &#8211; zaprowadził Szewczyka nad jezioro. &#8211; Faszystowscy sabotażyści zgubili tutaj moją skrzynię z pieniędzmi. Znajdź ją do rana, albo cię zastrzelę.<br />
Dratewka spojrzał na jezioro ogromne jak Bajkał. Myślał jak tu zanurkować w tej wodzie. Płakał rzewnie, bo nie potrafił. Wtedy do jego uszu doleciał hymn ZSRR. Oto kaczki z czerwonymi przepaskami podpłynęły do Dratewki.<br />
- W czym ci możemy pomóc, towarzyszu? &#8211; zapytała jedna z kaczek.<br />
- Na dnie gdzieś jest skrzynia i nie wiem gdzie &#8211; powiedział smutno Szewczyk.<br />
- Nie martw się! &#8211; krzyknęła kaczka. &#8211; Niczym postęp socjalistyczny tak szybko pomożemy odnaleźć tą skrzynię.<br />
I zaczęły pływać po jeziorze. Po dziesięciu minutach odnalazły skrzynię i zwróciły ją Szewczykowi.<br />
- Proszę, teraz możesz pogonić burżuazję z Polski Ludowej &#8211; powiedział kaczor-przodownik.<br />
Gdy przybył kapitalista i zobaczył, że skrzynia wyłowiona, posiwiał aż ze złości, ale musiał dotrzymać słowa, bo nawet największe kanalie muszą spełniać obietnice dane ludowi pracującemu. Zaprowadził Szewczyka na dach wieżowca, gdzie stały trzy dziewczyny w białych sukniach. Twarze zasłonięte miały zasłonką.<br />
- Do rana musisz odgadnąć, która to właściwa dziewczyna, albo zastrzelę ciebie, a z niej zrobię pracownicę fabryki.<br />
Szewczyk głowił się godzinę i dwie. Niestety przez zasłonkę nic widać nie było. Wtem bzyczenie dało się usłyszeć. Oto pszczoły przyleciały, by wspomóc rzemieślnika w potrzebie. Zaraz stworzyły okrąg nad właściwą wybranką. Szewczyk krzyknął;<br />
- Ta ci jest!<br />
Ściągnął zasłonkę i oczom jego ukazała się dziewczyna piękna jak jutrzenka w Bieszczadach. Chłopka czysta, z klasy proletariackiej prosto. Ucieszyło się serce Dratewki. Burżuj wściekł się, ślina z ust mu się toczyła, lecz nic nie mógł zrobić. Z pleców wyrosły mu skrzydła nietoperze i odleciał na zachód, gdzie jego miejsce było.</p>
<p>Wnet wyzwolili wszystkich robotników spod jarzma wyzyskiwaczy. Pracownikom biurowca wskazali piękno socjalizmu i ludzi ci z radością przyjęli nową drogą. Potem odbyło się wesele wielkie na wsi. Oto Dratewka i piękna dziewczyna zawarli związek małżeński. Na zabawę przyjechał aż sam chorąży pokoju, Stalin i towarzysz Bierut. Wielki Budowniczy Socjalizmu odznaczył Szewczyka Dratewkę, a Bolesław Bierut uraczył zgromadzonych przemową. Była to piękna mowa o pięknie socjalizmu i gloryfikacji postępu. Wszyscy, aż popłakali się ze szczęścia, że żyją w tym pięknym kraju. Pito i bawiono się.</p>
<p>I wszyscy żyli długo i szczęśliwie.</p>
<br />  <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/gocomments/pseudobajarz.wordpress.com/7/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/comments/pseudobajarz.wordpress.com/7/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/godelicious/pseudobajarz.wordpress.com/7/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/delicious/pseudobajarz.wordpress.com/7/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/gofacebook/pseudobajarz.wordpress.com/7/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/facebook/pseudobajarz.wordpress.com/7/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/gotwitter/pseudobajarz.wordpress.com/7/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/twitter/pseudobajarz.wordpress.com/7/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/gostumble/pseudobajarz.wordpress.com/7/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/stumble/pseudobajarz.wordpress.com/7/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/godigg/pseudobajarz.wordpress.com/7/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/digg/pseudobajarz.wordpress.com/7/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/goreddit/pseudobajarz.wordpress.com/7/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/reddit/pseudobajarz.wordpress.com/7/" /></a> <img alt="" border="0" src="http://stats.wordpress.com/b.gif?host=pseudobajarz.wordpress.com&amp;blog=11493610&amp;post=7&amp;subd=pseudobajarz&amp;ref=&amp;feed=1" width="1" height="1" />]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://pseudobajarz.wordpress.com/2010/01/17/7/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
	
		<media:content url="http://0.gravatar.com/avatar/2fd02c80eb3f8706a9809f13148c3417?s=96&#38;d=identicon&#38;r=G" medium="image">
			<media:title type="html">pseudobajarz</media:title>
		</media:content>
	</item>
	</channel>
</rss>
